czwartek, 1 marca 2012

Czy następuje kryzys męskości? (Znalazłam wśród swoich plików i się mądruję…. A może ktoś zechce podyskutować)

Czy następuje kryzys męskości?
(Mając w domu pieciu facetów- to bardzo ryzykowne pytanie)


 Czy prawdziwy mężczyzna znika z horyzontu? Czy pytanie: Gdzie ci mężczyźni? – jest  nie tyle pytaniem, co wołaniem na ratunek zagrożonemu gatunkowi ? Czy kultowy film „Seksmisja” jest wizją proroczą przyszłego świata? Czy.....? Można by mnożyć podobne pytania w poszukiwaniu odpowiedzi na jedno zasadnicze: Czy mamy do czynienia z kryzysem męskości? Zarówno męskość jak i kobiecość można określić jako zbiór zachowań i przekonań związanych z rolami, jakie mężczyźni i kobiety pełnią. Dotyczą one specyficznych cech charakterystycznych dla płci; anatomicznych, funkcjonalnych oraz tych związanych z podziałem pracy, jak i osobowościowych atrybutów kobiet i mężczyzn.


Na każdą z tych ról składają się pewne stereotypy, które są kulturowymi uogólnieniami na temat właściwości kobiet i mężczyzn. Ma to związek również z pewnymi normami czy też przekonaniami o tym, jak mężczyźni i kobiety powinni bądź nie powinni się zachowywać. Sądy na ten temat, przekazywane z pokolenia na pokolenie, obecne są w obyczajach, kulturze, środkach masowego przekazu. Zwłaszcza te ostatnie fundują nam niezły mętlik w głowie. Otóż; z jednej strony prezentują nam obraz „prawdziwego” mężczyzny- ogorzałego faceta, z silnie rozrosłymi barami, nietkniętego jakąkolwiek kosmetyką, gotowego do podejmowania ryzyka, żądnego przygód, którego dominantą jest nieujawnianie uczuć, brak wrażliwości, a jeśli zajdzie konieczność – zdolny jest do posługiwania się przemocą Z drugiej strony mamy zupełne przeciwieństwo - uroczy   Czaruś, wymuskany, gładki, goniący za najnowszymi trendami mody – począwszy od świata ubiorów, jak i kosmetyków, gadżetów, skończywszy na modnych zachowaniach. Wrażliwy, czuły, walczący o prawo do wychowywania dzieci, często nieporadny życiowo, tak, więc korzystający z różnych form pomocy( prawnej, socjalnej, socjoterapeutycznej, itd.) I to właśnie ten stanowi przyczynek do toczącej się i coraz bardziej popularnej dyskusji nad kryzysem męskości.


Świat zdaje się krzyczeć: „Mężczyzna w defensywie!”. A mnie się widzi, że mężczyzna wydaje się pozostawać na swoim, odwiecznie przynależnym mu miejscu. To kobieta jest w ofensywie i twardo brnie do przodu. Błąd, jeżeli ową ekspansję kobiet pojmuje się jako rywalizacje płci, czy dążenie do dominacji.


Wszechstronny rozwój świata, nieubłagana ekonomia, postęp techniczny otwarły swe dotychczas dla kobiet niedostępne podwoje. Postęp techniczny - znacznie uchylił furtkę prowadzącą do świata rzeczy męskich, świata urządzeń i rzeczy – umożliwił kobietom wykonywanie zawodów „męskich”, które li tylko z nazwy takowymi pozostały, bowiem o ich specyfice nie decydują już takie atrybuty męskości jak siła fizyczna, ale odpowiednie kompetencje, czy umiejętności możliwe do opanowania zarówno przez jednych, jak i drugich przedstawicieli płci. Kobiety „wyszły” z domu może nie tyle szukać niezależności, co współzależności, która narzuca chociażby ekonomia. A skoro tak- to i polityka i życie społeczne, kultura i wszelkie inne domeny, które do tej pory były jej nieznacznie znane dopominają się o jej współuczestnictwo w ich tworzeniu. Następuje przemijanie czy tez wymiana zachowań.


Zarówno feminizacja jak i kryzys męskości są syndromem fobii społecznych, których przyczyny tkwią może nie tyle we wzajemnym strachu przed sobą, co w szalonym tempie zmian społecznych, ekonomicznych, kulturowych. To ono prowadzi do podziału, prowokując wzajemne ataki. I tak pod ostrzałem znaleźli się mężczyźni postrzegani jako narcystyczni (pomijam tu rzeczywistych Narcyzów i zachowania ekstremalne, które występują niemal we wszystkich dziedzinach życia).


Jednakowoż, dlaczego nie spojrzeć na to inaczej. W dobie rozwoju medycyny, farmakologii, kosmetologii, przy jednoczesnym ogromnym wzroście tempa życia, obserwujemy swoisty kult ciała. Być może wypływa on z tego, że pędząc przez życie nie zauważamy zmian, jakie czas wyciska na naszym ciele – nie tylko wewnątrz jego, ale i zewnątrz. Dbanie o siebie higiena życia- szeroko pojęta - w przypadku mężczyzn postrzegane są jako wyraz zniewieścienia. Czemuż nie postrzegać tego jako zjawiska pozytywnego? Doznania estetyczne związane z percepcją ciała ludzkiego, a szczególnie męskiego znane są od starożytności. Pięknie zbudowane, muskularne ciało mężczyzny stanowiło o jego męskości.


Z czasem następowała zmiana upodobań – ogorzały, zaniedbany, mężczyzna stanowił wzór męskości. Tego zewnętrznego wizerunku dopełniały cech osobowościowe- niezależność, twardość, chłód emocjonalny. Sprzyjały temu różnorakie uwarunkowania życia społecznego.


Ciągle jednak rozwijający i zmieniający się świat dokonał swoistego przeobrażenia, które nie zawsze i nie przez wszystkich, zwłaszcza tych głęboko utwierdzonych w stereotypowym myśleniu jest łatwe do przyjęcia. Kobieta wkracza na arenę. I myślę – nie po to , by walczyć, czy wpędzać mężczyzn w kompleksy, ale często po to, by partycypować w tym częstokroć morderczym zmaganiu się z życiem. Zajmuje miejsce obok, jako partnerka, nierzadko przejmując role męskie. Mężczyzna ustępuje jej miejsca albo też zajmuje jej miejsce. Ot! Taka nieoczekiwana zmiana miejsc. I tu nasuwa się koncepcja androgynii, w której za cenne uznaje się posiadanie zdolności do szerokiego korzystania z tradycyjnych sposobów zachowania i do radzenia sobie z problemami specyficznymi dla obu płci. Zachęca kobiety i mężczyzn do przyswajania sobie cech i zachowań przeciwnej płci. Zdaniem niektórych stanowi idealny model zdrowia psychicznego. / Androgyne-w mitologii greckiej matka przedhellenskiego klanu, który uniknął przejścia z systemu matriarchalnego na patriarchalny, związany z nobilitacja dzieci zrodzonych z niewolnika .Androgyne przyklejała sobie fałszywa brodę/


W latach 80- tych wpływ androgynii przeniknął do mody i stylu życia. Myślenie o własnej męskości czy kobiecości jest nadmiernie dominowane przez stereotypy. A oczywistym wydaje się, iż fakt bycia mężczyzną czy kobietą nie wymaga dowodu.


Mężczyźni niekoniecznie stracą na swej męskości, nie dotknie ich kryzys męskości, gdy pozwolą sobie na przypisane stereotypowo kobietom cechy- dbający o siebie, pachnący, czuły, a przy tym operatywny, zaradny mężczyzna – to ideał. I może to właśnie mężczyzna świetnie wpasował się w marcusowską wizję orfeuszowsko - narcystycznego  doświadczenia świata, w którym filozof Herbert Marcuse upatruje ważny składnik autentycznej egzystencji odrodzonego człowieka będącego zaprzeczeniem cywilizacji represyjnej?


W związku z tym może, więc warto przełamywać stereotypy, nie szukać przysłowiowej „dziury w całym” i zgodnie z arystotelesowskim nawoływaniem zachować we wszystkim umiar, poszukać złotego środka. Wanda Sztander pisze(niebieska Linia4/15/2001Dyskusja o kobiecości i męskości): ”Świat kobiet i świat mężczyzn uzupełniają się. Gdyby nie to, co męskie, bylibyśmy ubożsi o rozumienie prawideł wszechświata(...) jest coraz więcej przepustek do obu światów dla przedstawicieli obu płci nie tyle przeciwnej, co dopełniającej się”.


Tak więc zostawmy może problem kryzysu męskości, jest tyle ważniejszych – choćby  wszelkie ekonomiczne. To że następują zmiany w świecie, we wszystkich jego aspektach, przyjmijmy jako naturalne i nieuchronne.