sobota, 10 marca 2012

Sobotnia playlista z mocnym uderzeniem, czyli sentymentalna wycieczka do lat 70/80

na prywatce (działo się)
Sobotnia playlista z mocnym uderzeniem, czyli sentymentalne wycieczka do lat 70/80





Przeszłość. Gdyby była inna. Inna byłaby teraźniejszość. Banalne. Jasne! I to, że tam tkwią korzenie wszystkiego… I tego, że znów dzisiaj siedzę z Krzysztofem i „tworzymy” sobie tę listę też jest dzięki tej naszej wspólnej przeszłości. A lista zdaje się nie mieć końca. Zaczęliśmy od tego: Queen - Bohemian Rhapsody ( na tyle silnie zapadło mi w pamięć, że nie omieszkałam umieścić jej w mojej powieści „Całkiem dobre życie”. To ona towarzyszy mojej Róży w jednym z ważniejszych momentów w jej życiu. )
http://www.youtube.com/watch?v=irp8CNj9qBI
A potem w pamięci ożyły dyskoteki w Limbie i prywatki, na których wszystko się zaczęło - The Animals - House of the Rising Sun
http://www.youtube.com/watch?v=mmdPQp6Jcdk
Kto nie pamięta Smokie? Chrisa Normana, kiedy z Suzi Quatro spiewją jeden z njawiekszych przebojów:
http://www.youtube.com/watch?v=6h7WEcuzh8w
http://www.youtube.com/watch?v=0U_w5HlnhAM
Aż boli! Tak, wspomnienia potrafią boleć… Ale te nasze tylko dowodzą, że było fajnie i jeszcze może tak być.
Z Pinkfloydami byliśmy od zawsze ( teraz słuchają ich moi synowie). Oni też towarzyszą mojej Toni…
http://www.youtube.com/watch?v=fvPpAPIIZyo
Bez tego utworu nic ważnego nie miało prawa bytu
http://www.youtube.com/watch?v=d_EjgIWIAcA&feature=related
I na koniec nieco zapomniani ELO
http://www.youtube.com/watch?v=Fus_TBxVKWo&feature=fvst
Oczywiście wieczór się nie kończy, lista się nie kończy… Pracuję na to, by po latach znów móc do tego wrócić
internat:)
jedna z dyskote