wtorek, 6 marca 2012

jakoś tak mnie wzięło



Ruch jest niezbędny dla wszelkiego życia. Ruch powoduje zmiany. Wszelkie - lepsze, gorsze. Paradoks- świat jest  stały w swej zmienności. Banalna zmiana pór roku, powtarzalność owego  odwiecznego cyklu daje pewne poczucie stałości - mnie potrzebne do funkcjonowania. Lubię mieć pewne constansa, bo one utwierdzają mnie w tym, że jest dobrze, że wciąż trzymam kurs.

Idę rano do pracy. Jest rześko, ale przyjemnie. Jest na tyle wcześnie, że na ulicach prawie cisza. Mogę sobie pomyśleć. W uszach brzęczy mi, oczywiście, moja Cesaria. „Mara De Canal”  uspakaja wewnętrzne napięcie. Otulam się miękkim szalem i oddaje się chwili. Mijają mnie te same  osoby, samochody z rejestracją, niechcący zapamiętaną. Ja mijam… Ta sama droga, ławka na zakręcie…  Nic się nie zmienia. To dobrze! Lubię moją monotonię, lubię wszystko, co jest stałe w moim życiu: ustalony rytm, stałe miejsca… punkty odniesienia…, mój uporządkowany świat.

A powiadają o mnie: bałaganiara

 ***
drzewa są po to, by dawały cień
słońce po to, by świecić
wiatr musi wiać
morze szumieć

motyl ulotność
ma wpisaną w swoje bycie

jakże jasny jest determinizm

nie warto 
zawracać rzek
wyznaczać szlaków ptakom
zamykać noc przed świtaniem

umieć żyć
pamiętać wczoraj
nie czekać jutra
-może nie nadejść

kochać
bez względu na wszystko
szybko
-bo można nie zdążyć

czekać
cierpliwie
na mannę z nieba
albo głosy trąb Jerycha

przyjąć
z uniesioną głową
zrządzenia Opatrzności


jakże prosty jest determinizm