niedziela, 12 lutego 2012

O tym, jak banał nobilitował do rangi… ? Czort wie jakiej!


O tym, jak banał nobilitował do rangi… ?  Czort wie jakiej!

Fakt, że ów banał zdjęty rodem z magnesowej tabliczki z Rossmana zajął mi ileś godzin, pozwala na nazywanie rzeczy „nobilitacją”, bowiem inne spływają po mnie jak po przysłowiowej kaczce.
„Zestarzej się ze mną. Najlepsze jeszcze przed nami”.
Kupiłam go mojemu Krzysztofowi… Kupiłam za resztę pieniędzy, które miałam w portfelu, kupiłam, bo mi się spodobał, bo chciałam coś zasugerować, bo wydał mi się fajny, bo zdradził moje oczekiwania,  bo był kolorowy, bo mówił – o tym  – w sztampowy sposób – o czym ja pewnie myślałam, ale nie udało mi się znaleźć odpowiednich słów… Kupiłam go, bo była to jedyna rzecz, którą mogłam kupić…
Od piętnastu minut byłam wściekła! Szliśmy na parking. Niesubordynowana łza spłynęła po mej twarzy… Bóg łaskaw, że mróz jak jasna pogoda i łatwo się wyłgać:
- Szczypie w oczy, że trudno zahamować łzy – powiedziałam  mu…
Nie uwierzył. Widział moje rozanielone, pełne zachwytu oczy lecące na wprost witryny ulubionego sklepu. Bił się sam ze sobą, ale był pragmatykiem. Cholernym realistą! Niby nic, powiódł mnie dalej…. Na parking i do domu…
Droga z Gorzowa do Barlinka  wydłużała się krnąbrnie i złośliwie… Po Kłodawie to zawsze starczyło na zaledwie kilka myśli… tymczasem dzisiaj  pół życia!
Nie czekałam na nic! Sobota – czas  odpoczynku! Niedziela to już stan gotowości! Wytarłam z twarzy niesforną łzę  i rozczarowanie…
Matka – żona, żona – matka…  Konsekwencja wyborów… Kurczak – ubity, opanierwonany skwierczał na patelni… Sączyliśmy szklankę jakiegoś Bordeaux…
- Gdzie masz tę tabliczkę – zapytał. Poruszyłam ramionami.
Wisiała już wśród innych tandetnych rzeczy…
A potem zaczął się koncert życzeń… Laptop, youtube… i  banał… jak z trywialnej powieści…( Tyle tylko, że to się zadziało de facto)
Sobotnia play lista




4.      http://www.youtube.com/watch?v=2e3CFIHCe8M&feature=related Choć  wiem, że są też i inne doskonałe wykonania



Jest późno… Ja jeszcze nie śpię…  słucham… Historia ludzi… Moja historia… nikt nie zrozumie powyższego zestawu… ( a przez tyle lat zgromadziło się takich ileś tam… I jeszcze się zgromadzi…Nie można przewidzieć końca… Nie należy się jego spodziewać. Każdego dnia chciałabym żyć tak jak bym się właśnie urodziła… Czas przeszły podobnie jak przyszły pozostaje pewną abstrakcją… Subtelna różnica, przeszłość ma swoje konsekwencje…