niedziela, 6 maja 2012

Niedzielna playlista z żeńską namiastką jazzu, swingu, soulu i folku (Nie tylko dla koneserów)


foto - .www.google.com.pl

Niedzielna playlista z żeńską namiastką jazzu, swingu, soulu i  folku (Nie tylko dla koneserów)

       Niedzielne popołudnie.  Rozgrzana po ostatnich upałach nie mam odwagi wyjść z domu. Na zewnątrz zaledwie kilkanaście stopni. Leniwie schodzi czas. Zwyczajem przysiadam, by uprzyjemnić sobie wolne chwile muzyką, która zawsze, ale to zawsze pobrzmiewa we mnie różnymi dźwiękami. Dzisiaj wzięło mnie na jazzowo, soulowo i w ogóle na leniwą sjestę, z muzyką w tle, muzyką nienarzucającą, idącą swoimi tropami, częstokroć wymykającą się linii melodycznej, niezależną, częstokroć krnąbrną i  pobrzmiewającą dyskretnym fałszem – jednak pięknym i  lubym jak szczypta goryczki, jak nuta cierpkiej taniny, jak … Oj! Wzięło mnie!  Ale tak jest, że czasem słuchając, drażnią mnie wszelkie dysonanse,  a czasem, tak jak dzisiaj zadziwiają mnie różne interpretacje i nie mogę wyjść z podziwu ad możliwościami ludzkimi.  Nie znam się na tym, ale… wszak znać się nie muszę.
( Wielu znakomitych jazzmenów nie posiadło elementarnej wiedzy z zakresu muzyki – ja wszak nie jestem muzykiem, znam wszelkie gamy, wartości znaki i nawet potrafiłabym rozpisać niewielką partyturę  - i co z tego!)
Dzisiaj też jakoś tak się zdarzyło, że zajęłam się kobietami .
1.Ellie Fitzgerald     Dream  a Little Dream of Me – w 1965 roku była w Polsce. Ellie wraz z Billie Holiday  oraz Sarah Vaughan  tworzy świętą  Trójcę jazzu, choć tytuł Królowej jazzu niekwestionowanie należał do  Biilie. Ellie – trudne życie: rozwód rodziców, wczesna śmierć matki, mała gangsterka, bezdomność… A mimo to… Stał się cud!  Oto ona
http://www.youtube.com/watch?v=SDfe9dn59Mk&feature=related

2. Roberta Flack- Killing Me Softly – rok 1973.
http://www.youtube.com/watch?v=O1eOsMc2Fgg
Kiedy wiele lat po tym wykonaniu usłyszałam ten utwór, przypomniałam sobie Robertę – jej  wrzosową suknię,  spowijająca dość mocną sylwetkę, krótkie włosy… ( Typowa czarnoskóra diwa. W Google grafice najczęściej pojawia się jako rozjaśniona  Murzynka).  Z tygodników Ekran, Film i innych, których tytuły mi się zatarły, wycinałam zdjęcia Gwiazd i wklejałam je do grubego brulionu. Niektórzy z nich znajdowali swoje zaszczytne miejsca na słomiance, która wisiała przy mojej wersalce( nie dla ozboby, ale po to, by ściana się nie ścierała i nie zatarły się od pierzyn kolorowe szlaczki winigronowych kiści). Była tam i ona wielka Roberta. Kilka lat potem byłam uczestniczka dziwnego obozu  z namiastką wojskowego reżimu – mundurki, alei te inne sprawy…. Tam też ponownie usłyszałam  Killing Me Softly  w T Ł U M A C Z E N I U !!!! To był coś mniej więcej :

Pójdę do piekła z piosenką,
Z moją piosenką do piekła…
Życie się stało udręką przez tę piosenke sprzed lat

Długo szukałam i znalazłam całkiem niedawno - Anna Jantar – rewelacja!!!!!
http://www.youtube.com/watch?v=gvMpYG6ydb0
Potem śpiewała to Lauryn Hil i chociaż pieknie, mnie wciąż dźwięczała  w mózgu Roberta i ta polska…
3.Aretha Franklin  I say a little prayer – okrzyknięta mianem  The Queen of Soul, matka chrzestna  Whitney Houston
http://www.youtube.com/watch?v=KtBbyglq37E&feature=related

4. Sarah Vaughan  Fly Me to The Moon – jedna z cudownej Trójcy.  Ciekawostką niechaj pozostanie fakt, że Sarah wzięła udział w  projekcie dosc specyficznie związanym z Polską, ascisłej z Janem Pawłem, a mianowicie Tito Fontana oraz Sante Polumbo skomponowali symfonię „ The Planer Is Alive, Let It Live” – symfonii skomponowanej przez Tito Fontanę i Santego Polumbo, do włoskich tłumaczeń Karola Wojtyły.
4.Billie Holiday  Blue Moon – kogo jak kogo, ale królowej  jazzu rekomendowac nie trzeba. Posłuchajmy więc. Utwór Blue Moon śpiewało wielu. Czy ktos to zrobił lepiej? ( Może tylko Bob Dylan… może jeszcze Dean Martin, Frank Sinatra, czy Nat king Cole)

5.Janis  Joplin   To love somebody – zmarła w tym samym roku, co Jimi Hendrix. On 18 września 1970 roku, ona  16 dni potem. I piszę o tym, nie dlatego że coś tam, coś tam. Ale to był dla mnie ważny okres poznawczy. Wtedy, mając siedem lat, tak naprawdę dowiedziałam się, czym kończy się eksperymentowanie ze swoim życiem… Ona miała 27 lat, on – 28.

6.Amy Winehouse – t o już współczesna bardzo i namacalna historia…

7.Norah Jones – Summertime – myślę , że jej ani też następnej wokalistki nie trzeba prezentować

8. Diana Krall - Besame Mucho

9. Ayo  Down On My Kness – Ayo. Też młodziutka. Jakoś pięc lat temu całkiem przypadkiem natknęłam się na album Joyful. Po pierwszym przesłuchaniu odstawiłam na półkę, potem również przypadkiem sięgnęłam, potem wgrałam  do telefonu. Potem wysłuchiwałam, bo taka subtelna, mile kołysząca, aż końcu została moim dzwonkiem w telefonie( lepsze to niż polifonia V Symfonii)

I na koniec moje najnowsze odkrycie 

10.Buika – i   tak jest , jak to napisano, kiedy jazz romansuje z flamenco i soulem
http://www.youtube.com/watch?v=B8SVDn34vVQ

               Słońce wynurza się nieśmiało zza chmur… czas na spacer…

Ps. Proszę piszcie, komentujcie… niechaj tworzy się dialog J