czwartek, 2 kwietnia 2020


Szlag mnie trafia! O tempora! O mores!

Coraz częściej żywię przekonanie, że żyjemy w świecie totalnego zakłamania, wyrafinowanej konfabulacji,  w świecie podwójnych standardów, udawanej moralności. Wszystko zdaje się być wywrócone do góry nogami! Cóż mnie tak zbulwersowało? Czy może ktoś pomyśli, że pada mi na głowę, bo kwarantanna, bo  wredny czas, bo sobie nie radzę! Otóż nie! Nie pada mi na mózg! To, że siedzę w domu, nie stanowi dla mnie wielkiego problemu. Największym zmartwieniem dla mnie jest to, jak poradzą sobie ludzie, którzy tracą dochody, czy to pracownik, czy też pracodawca. Szkoła? Uczniowie! Wierzę, że dadzą sobie radę, choć być może  będą musieli udźwignąć nieco więcej. Mimo gadulstwa, które uskuteczniam z większym lub mniejszym powodzeniem, jeśli zdarza mi się już mieć audytorium, jestem typem domatorki, lwicą kanapowo – fotelową. Nie nudzę się sama ze sobą, a teraz – z uwagi na restrykcje płynące w związku  z epidemią – przymus siedzenia powoduje, że mam więcej czasu na autorefleksje. Ale o co w takim razie chodzi, ale o co chodzi, Panie Zielonka? Ano siedzę sobie przy komputerze, latam po Fejsbookach, Instagramach, zaglądam tu i ówdzie. I widzę! A tu pani z telewizji – jedna, druga, trzecia, a co następna to mądrzejsza, bardziej przejęta losami ludzkości, wybałusza na mnie wymalowane oczyska, sypią się ze spojrzeń bazyliszkowe groźby, nakazy, przymusy. „Zostańmy w domu. Tylko odpowiedzialność, troska o innych są w stanie uchronić nas przez niechybną zagładą”, w kolejnym antenowych wejściu, w kolejnym wpisie na FB, na Instagramie, twiterze, gdziekolwiek jedna pani z drugą panią wpuszczają nas do swoich domów, swojego życia, nie skąpią intymności, oznakowane hasztagami pokazują jak pięknie być w domu, jak cudowny to czas, przy tej okazji, całkiem przypadkiem i  ad hoc pokazują nam swoją łazienkę, w której to zachęcają nas, byśmy pomimo moru i grozy wciąż były piękne za sprawą  też całkiem przypadkiem widniejącego kremu. I etc. No coż skoro jeszcze można się wylansować, zarobić grosz. Pieniądze nie śmierdzą. Ba! Są potrzebne. Zwłaszcza teraz. Ale, ale zaraz potem taż sama pani z telewizji wrzuca fotę! Lata ze szmatą po balkonie, wystrojona w buty z logo firm premium, szoruje okna( chociaż na ogół wcale tego sama nie robi! Samotny spacer. Żeby nie było! Ona to nie tak, jak inni. Owszem wyściubiła nos z domu, ale daleeeeeeko od ludzi. Konspira się rozwija. Inna znów w sklepie – brunetka wieczorową porą – bo zabrakło farby i kremu na zmarszczki, ale żeby nie było – nikoooooogo w promieniu kilku metrów, nawet kasjerki!  I pewnie można by mnożyć inne fantazje jak, czym za ile można zażegnać koronadepresję. Wszędzie lans, lans lans. A potem ze srebrzystego ekranu nawoływać: klaskajcie w dłonie,  grajcie na harfie, grajcie na cytrze, wychwalajcie cuda fantastyczne czynione przez lekarzy, pielęgniarki, ratowników.
*
Albo jeszcze z innej beczki. Żeby nie było! Absolutnie nie jestem zwolenniczkę partii rządzącej. Mam im tyle do zarzucenia, że czasu mogłoby zabraknąć w moim zaawansowanym bądź co bądź wieku. Że wspomnę tylko jak mi szkołę popsuli, jak mi pokrzyżowali życie, jak odebrali mi szansę na to, że kiedykolwiek będę miała poczucie stabilizacji, do której dążyłam, solennie i rzetelnie wypełniając wszelkie powinności. Ale  mniejsza o moje osobiste poczucie zawodu. My – przeciwnicy zarzucamy im, że są psujami, że rozmontowali polską gospodarkę, szkolnictwo, rolnictwo, kulturę… Bo, w naszym mniemaniu i na podstawie statystyk, tak jest. Prawda pozostaje prawdą! Zarzucamy mowę nienawiści, niewybredne epitety, posługiwanie się kłamstwami i manipulacją. I czynimy to… no właśnie? Językiem parlamentarnym, używając zwrotów grzecznościowych? Nikt nikomu nie odmawia prawa do własnego zdania, prawa do sprawiedliwego osądu, prawa do wyrażania dezaprobaty, prawa do kwestionowania nieuczciwości, braku kompetencji, profesjonalizmu.  Powiadają, że kto mieczem wojuje. A tu miecze w obu rękach. Po prawej i po lewej stronie. I śmigamy ostrzami przed nosem. Bij zabij!
*
            Mój tata – niezapomniany, nieodżałowany – opowiadał mi często taką ot! powiastkę o żydzie. Otóż któregoś razu żyd- Mosze  mówi do swojej żony Racheli, że idzie na wojnę. Ta w płacz! Że po co? Że na co?  Pośród lamentu i złorzeczeń na los Mosze uspakaja żonę:
- Pojdę na wojnę zabiję kilku i wrócę.
Na co wcale nieuspokojona Rachela, nie przestając szlochać dopytuje:
- A co będzie Mosze, jak ciebie zabiją?
Na co żyd zdziwiony, zagarnia żonę do siebie i pyta:
- A mnie za co?
No właśnie...

*
Filozofowie, etycy, pisarze, dziennikarze, piosenkarze, komentatorzy rzeczywistości przywoływani „zdalnie” w różnych programach radiowych, telewizyjnych, na portalach internetowych z pewną dozą zadumy, acz smętnie i z pesymistycznym pobrzmiewaniem  ferują wyroki. Świat  po pandemii już nie będzie taki sam. Oj nie będzie!
I bardzo dobrze! Może wreszcie czas na zmiany, czas przejrzeć na oczy, w siebie, obok siebie, za siebie i w przód… I niech ten świat nie będzie taki sam! Bo przecież pięknie nie jest. Oj nie!
...musi jeszcze być post scriptum

"Kto bez winy, niech pierwszy rzuci kamień."
Nie schylę się...

2 komentarze:

  1. Tak myślę, że świat miał kilka okazji, żeby się zmienić (wojny, terroryzm, Katrina) i się zmienił... na chwilę. Teraz też tak będzie, tylko ciut dłużej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy00:34

    Ladna strona, polecam też urokmilosny24.pl

    OdpowiedzUsuń