czwartek, 3 kwietnia 2014

Poszaleli, poszaleli!

Poszaleli, poszaleli!


Huczą mi ze wszystkich stron, szastają moimi 50 –cioma latami. „Możesz schudnąć nawet po  50- tce”.  „Specjalny program dla ludzi 50+”, krem dla kobiet 50+, program ubezpieczeń dla osób 50+, specjalistyczne badania dla osób 50+… itd. Itd. I nagle zdaję sobie sprawę, że do tej pory byłam poza wszelkim zainteresowaniem wszelkich służb. I gdyby nie fakt przekroczenia owej magicznej pięćdziesiątki, to dalej żyłabym na tym świecie poza wszelkimi zainteresowaniami naukowców wszelkiej maści.  Tu jednak rodzi się pytanie - kurczę blade – chyba nawet w jakiś sposób egzystencjalne: Jak ja żyłam do tej pory? Bez  specjalnych programów, ustalonych zasad wynikających z wnikliwych obserwacji i wieloaspektowych doświadczeń? Ano….! Właśnie! Żyłam sobie dobrze.  Często – gęsto  niepomna mijającego czasu, Ot! Tak sobie średnio refleksyjna persona, nieprzykładająca większej uwagi do zmarszczki, fałdki i siwego włosa.  I z grubsza czułam się okej. I nagle łup! Obuchem po łbie! Z telewizji, radia, reklam, gazet, bilboardów, Internetu wyziera  okrutna rzeczywistość grożąc, strasząc, nakazując, przykazując, mamiąc, obiecując… Że jak się nie opamiętam i nie ogarnę, i nie zacznę poważnie traktować  owej magicznej liczy, to niechybnie  dostąpię jakiegoś nieszczęścia. Kto wie? Ozwą się głosy trąb, nastąpi koniec świata, spełni się apokalipsa.  Matko i córko! I co ja mam teraz bidna z sobą począć?