niedziela, 1 września 2013

Zamiast Mironczarni… ( koncept Białoszewskiego, język tegoż, ale odczucia iście takie same, czyli … męczy się Gośka męczy… ).



Kończę kolejną powieść. I znów nie udało mi się stworzyć bestselera na miarę Greya, czy choćby Rozlewisk. Nie mam w sobie owej lekkości i nie potrafię ze swadą pisać o przysłowiowej dupie – marynie. Czym powinna zająć się literatura, aby stała się atrakcyjna dla czytelnika? Czy należy szukać tylko czytelnika, który z trakcie lektury chce odskoczyć od swojej szarej codzienności do pięknego świata blichtru, picu i fabulacji – w  ogromnej mierze niemającego racji bytu w świecie rzeczywistym? Czego potrzebuje i czego poszukuje ów czytelnik? Tego nie wiem..
Roztrząsa się literacko historyczne zawiłości, budząc uśpione animozje międzynarodowe, międzynarodowościowe, międzypokoleniowe…ale mam wrażenie, ginie gdzieś jednostka, uwikłana w losy kraju całkiem przypadkiem, niechcący,  bez osobistego zaangażowania.
Więc ja sobie takiego człowieka biorę na warsztat i analizuję go i opisuję i czasem rozbieram na czynniki pierwsze i czasami się nim bawię, czasami go wikłam w historię, a czasami pozwalam mu, by robił co chce.  I to jest mój bohater. Moi bohaterowie. Człowiek rzucony w wir historii, często wbrew sobie… A może nie często, a najczęściej… ( jedna z powieści). I  jako jego twórca – Stwórca nakazuję mu trwać w owej zastanej rzeczywistości albo walczyć…( druga z powieści) I daję mu wszelkie człowiecze prawa! I bywa, że życie mojego bohatera (-ki) bywa jest podszyte tchórzostwem…o własne życie. ( kolejna z powieści) I ładne – nieładne? Prawdziwe… Bo człowiek zawsze w gruncie rzeczy pozostanie cholernym egoistą. I nie ma nic ponad indywidualne „tu i teraz”. Jasne! Bywa inaczej… ale wtedy powiada się o JEDNOSTKOWOŚCI….A ileż może być jednostek w tłumie? Piętnastu tysięcy? Stu tysięcy? Miliona?
Kropla w morzu! Więc pewnie nie wymyślę nigdy bohatera na miarę Odyseusza, Makbeta, czy Vadera, ani nawet pomniejszych jak Małgosia z Rozlewisk czy inni, ale może to będzie Kowalska czy Nowak…z jej wszechświatem…


Mierzę się ze światem, w którym przyszło mi żyć, mierzę się z owym światem z pomoc moich bohaterek… Może dlatego, że pisanie pozwala mi się ponownie poprzyglądać, a może dlatego, że przyglądanie pozwala mi bardziej zrozumieć, a może i z jakiegoś innego powodu, którego  nie umiem nazwać…