poniedziałek, 23 września 2013

Dopóki chce się chcieć...

Dopóki chce się chcieć… warto….

Przednówek jesieni zawsze skłania ku refleksji. A dla mnie ta jesień jest szczególna… tyle się ma zdarzyć. Pomyślałam sobie, że człowiek starzeje się tak naprawdę, kiedy uświadamia sobie, że to co robi, robił już w życiu wieloktrotnie… i jest już tylko powtarzalność pewnych czynności… I nie ma możliwości robienia czegoś po raz pierwszy, i nie ma pomysłu na robienie czegoś po raz pierwszy… I już… się nie chce… I w końcu kiedy człowiek jest już tak zmęczony, że chce od niego ( tego życia) odpocząć. To chyba jest starość.
Pewnie chciałabym kiedyś znaleźć się w takiej sytuacji, kiedy wszystko, co mogłam zrobić pierwszy raz, pozostanie poza mną i będę miała tego świadomość. Bo cóż zrobić, kiedy życie zmęczy… tylko umrzeć…  A wtedy nie ma takiego myślenia: „a jeszcze tyle było przed nim”, „a jeszcze tyle chciał zrobić”, a jeszcze  „tak bardzo chciał żyć”, „tyle rzeczy pierwszych było przed nim…”
Siedzę sobie z moim K. Wieczór skłania się ku jesiennemu… Mrok za oknem, szum liści, wiatr duje po opłotkach… Z dworu dochodzi zapach owoców, wilgoci i palonych gałęzi… I tak siedzę sobie z moim K… Jesteśmy sami, bo już nieco zmęczyły nas kolejne przyjaźnie, które wypaliły się  i wszelkie deklaracje o stałości, lojalności  dały w łeb…
Jak zwykle rozmowa toczy się przy lampce i przy muzyce. Ja opowiadam o rzeczach pierwszych, które robię jako pięćdziesiątka… i robi się z tego niezła lista…  i  przy okazji play lista, bo oto po raz kolejny słuchamy czegoś, co lubimy i niemal jak pierwszy raz budzą się nas pewne emocje.
Po pierwsze zachwycamy się Ania Dąbrowską i przypominamy sobie jej stary ( już stary) przebój http://www.youtube.com/watch?v=XdbXEkWKqt0.
Sentymentalnie brzmiący Charllie przywiódł ulubiony przez nas utwór Kiliańskiego i Kayhi ( ależ mi się ona deklinuje!) http://www.youtube.com/watch?v=ItKxVNUFKYI. Hmmm „stały ląd”, „ trwaj przy mnie, bo wokół wzburzone morze”, „co los chce dać lub zabrać mi, dziś oprócz ciebie nie mam nic”… . Cóż jesień… ta też ma w sobie tyle uroku.
Jak jest się ze sobą tyle lat, to ma się tyle wspólnych płaszczyzn, po których człowiek porusza się niemal intuicyjnie. Wiedziałam, że K. zaraz włączy kolejne utwory, które mnie nie zaskoczą. I  tak się stało. Kayah  kolejny raz w bałkańskiej odsłonie http://www.youtube.com/watch?v=NtHb82zTJdA  oraz http://www.youtube.com/watch?v=Gudy01UbVes
Gorące rytmy, miękko płynąca muzyka…W głowie zamęt, w sercu kłucie… Wspomnienia cisną się do głowy. Wspólne miejsca, mające swą opowieść…
W tym miejscu naszego muzycznego wieczoru obecność Cesarii była oczywista… https://www.youtube.com/watch?v=loKR6GDAVtU oraz  zmysłowy song Natalie Cole  z najnowszej płyty El Espanol https://www.youtube.com/watch?v=7zd6JFuIwnA
Roztkliwieni wróciliśmy do historii „ z naszego podwórka”  Przemoknięte serca gwiazd – tak a propos  w kontekście tego wieczoru i dziwnego koncertu
I zaraz Dzieje grzechu https://www.youtube.com/watch?v=bb4rqiIJ2WU, żeby zakończyć Snem o Viktorii https://www.youtube.com/watch?v=FO5ovrAsO4A
A potem świt przedzierał się przez noc i pierwszy raz pomyślałam sobie, że… sen może nie nadejść, bo mamy jeszcze tyle z sobą do wysłuchania… na różne tematy. I „nie daj  Boże, broń Boże skosztować tak zwanej życiowej mądrości, dopóki życie trwa…”  I póki co, oddal mnie od spraw ostatecznych i ostatnich… Czego wszystkim również życzę
Gośka