piątek, 4 września 2015

Nie ma nic za darmo!

Nie ma nic za darmo!


                Mam czas. Dużo czasu. Wreszcie mam też możliwość spowolnienia, sublimowania życia, zatrzymywania się tam, gdzie coś zajmie moją uwagę, skupienia się na rzeczach małych. Nic mnie  nie gna, nie przymusza… Nie mam potrzeby spoglądania w kalendarz czy na zegar – czas  płynie niezauważalnie.  Tak  więc wygląda wolność?  Powiadali mi: „zobaczysz będziesz się nudzić, zatęsknisz za owym ferworem spraw, za tym  ruchem” . A ja wiem, że nie zatęsknię. Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Szkoda  tylko, że tę moją radość burzy poczucie pewnej „schyłkowości”.  Wiem i oczywiste staje się  dla mnie, że wszystko się kończy, ale mimo to prześladuje mnie myśl, że na nic już nie czekam. Co miało być – było, nie spodziewam się spektakularnych wzlotów, drastycznych upadków,  suspensów, niczego już nie zmienię, nie rozpocznę…  Nazwałam sobie ten okres w życiu „dotrwaniem”.  Chyba jakoś smutno się zrobiło…